Pożegnanie Ludmiły Płochockiej



Pożegnanie w Kościele

    Poetka Anna Kamieńska pisała: Im bardziej rozumiemy wartość życia , tym mniej nam będzie żal je oddawać. Rozważając te słowa można przyznać, że życie tu na Ziemi jest jedynie etapem- przygotowaniem do życia wiecznego. Nie powinniśmy zatem żałować pozostawionych w świecie doczesnym rzeczy materialnych, ale cieszyć się z rozwoju swojej duszy, bo to ona- jak najpiękniej rozwinięta- będzie mogła udać się do nieba.

    Nasza Mama, Babcia i Ciocia- Ludmiła Płochocka nie obawiała się śmierci, ponieważ bardzo wcześnie zrozumiała wartość życia, a pojmowała ją jako służbę rodzinie, małej ojczyźnie, jaką była dla Niej Warszawa i wielkiej ojczyźnie-Polsce. Wartościom rodzinnym służyła jako kochająca, troskliwa mama, żona, babcia i ciocia, ideałom narodowym natomiast jako harcerka, uczestniczka Powstania Warszawskiego. Po zakończeniu drugiej wojny światowej kontynuowała służbę w patriotycznym zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość. Ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim i pracowała zawodowo jako pedagog, nauczycielka w wielu warszawskich szkołach m.in. w liceum im. Stefana Batorego, w liceum im. Klementyny Hoffmanowej, w liceum im. Bolesława Chrobrego. Prowadziła działalność społeczną w środowisku żołnierzy Armii Krajowej Zgrupowania Gurt oraz w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

    Współtworzyła struktury nauczycielskiego związku zawodowego Solidarność oraz Towarzystwa Przyjaciół Warszawy i aktywnie w nich działała. Stanowiła niewyczerpane źródło wiedzy o dziejach rodziny, o Warszawie, o Powstaniu Warszawskim, o drugiej wojnie światowej i całej historii naszego narodu. Z niezwykłą wnikliwością i bystrością umysłu potrafiła oceniać przeszłość Polski oraz obecną rzeczywistość społeczną. Jej gorący patriotyzm był rozsądny i rozumny, potrafiła go przekazywać młodym. Zawsze służyła pomocą potrzebującym. Była osobą niezwykle uczciwą, wrażliwą, pracowitą i religijną. Wytrwale i cierpliwie znosiła ból nie poddając się postępującej chorobie.

    Będzie nam wszystkim brakowało jej wszechstronnej i obszernej wiedzy, rozsądnych rad i serdeczności, którą obdarzała ludzi, oraz jej odwagi, którą wykazywała nie tylko jako dzielny żołnierz Armii Krajowej, ale także jako obywatel - broniąc słabszych i pokrzywdzonych bez względu na okoliczności.
        Pożegnajmy Ją słowami Zbigniewa Herberta:

Niech Jej całunem będzie mgła
a blaskiem szronu ostre iskry
i pamięć nasza przy Niej trwa
i płoną światła wiekuiste.
Niech odpoczywa w pokoju.


Wnuczka Kasia - Pożegnanie

Rok czterdziesty i czwarty,
Już rzucone są karty,
Cały we krwi skąpany jest świat.
My z Powstania dziewczyny,
Właśnie teraz kończymy osiemnaście, dziewiętnaście lat.
Lecą w górę rakiety,
Lecz nie dla nas niestety,
Swe zwycięstwo świętuje świat.
Nam dziewczętom z Powstania,
Wciąż się działać zabrania
I na Polskę patrzymy zza krat.
Znów Polacy ruszyli,
Mur przemocy zburzyli,
Może wreszcie doceni nas świat.
My z Powstania dziewczyny,
(Właśnie) w wolnej Polsce kończymy
Osiemdziesiąt i dziewięćdziesiąt lat”.

autor: Ludmiła Płochocka

    Jest to jeden z wierszy napisany przez babcię. Jedną z jej pasji było pisanie: sporządzała notatki z różnego rodzaju wydarzeń kulturalnych, prowadziła pamiętnik, pisała wartościowe książki na temat swojego dzieciństwa, rodziny oraz pracy w szkołach. Zamierzała napisać 3-częściową powieść na temat życia swojego oraz bliskich jej osób podczas II wojny światowej, lat powojennych, a także podczas trwania rzeczywistości PRL-owskiej. Żadna z książek nie została jednak skończona. Babcia była zbyt zaangażowana w sprawy społeczno-polityczne, które pochłaniały większość jej wolnego czasu. Nie traciła go jednak, każdą chwilę spędzała aktywnie i pożytecznie.
 
    Była zakochana w Warszawie i wpajała tę miłość także swoim dzieciom i wnukom- opowiadała historię, pokazywała zabytki. Była tradycjonalistką, ale jednocześnie młoda duchem, pełna energii i wigoru, rozumiała młodych ludzi i wspierała ich w dążeniach. Kochała swój zawód, ceniła sobie kontakt z młodzieżą, przywiązywała ogromną wagę do wychowania. Wnuki- mnie i moich dwóch ciotecznych braci uczyła miłości do bliźnich- aby nikogo nie odrzucać, każdego człowieka szanować i wybaczać mu- starać się w każdym dostrzegać to, co w nim najlepsze. Dbała o bezdomne zwierzęta, nigdy nie była obojętna na los żadnego dziecka. Uczyła nas także dostrzegać piękno w przyrodzie i sztuce, kochała literaturę, poezję, jej ulubionymi poetami byli: Krzysztof Kamil Baczyński oraz Zbigniew Herbert.
 
    Jestem dumna z tego, że mnie wychowała- pokazała ścieżkę dobra i wiary, pamiętam jak uczyła mnie modlitw. Z pewnością miała ogromny wpływ na ukształtowanie charakterów mojego, Tomka i Pawła. Możemy jej za to podziękować. Dla mnie była jedną z najważniejszych osób w życiu.

Syn Janusz - Pożegnanie

"Kiedy przyjdą podpalić dom, ten w którym mieszkasz Polskę
Kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem
I pod drzwiami staną i nocą kolbami w drzwi załomocą
Ty ze snu podnosząc skroń stań u drzwi bagnet na broń trzeba krwi”


    Są to słowa wiersza znanego poety Władysława Broniewskiego, które najlepiej odzwierciedlają postawę życiową mojej mamy wobec systemów, które usiłowały zniszczyć i zniewolić nasz kraj.

    Jej dzieciństwo i młodość przypadły na jedne z najcięższych w dziejach historii Polski kart. Kiedy wojska niemieckie w 1939 r. wkroczyły do Warszawy mała Lila mimo młodego wieku była w pełni świadoma zaistniałej sytuacji. Postawa patriotyczna, którą zaszczepiła jej II Rzeczpospolita, jak również dom, w którym się wychowała, nie poszły na marne. Jako harcerka często przenosiła niezależną prasę tzw. gazetki. Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim w zgrupowaniu GURT, które działało na terenie Śródmieścia. Niedługo po wojnie - po 1945 r. nie poddała się sowieckiej okupacji. Była członkiem patriotycznego zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Za pomoc rannym żołnierzom tej organizacji i opiekę nad nimi, prześladowana przez ówczesne władze UB.

    Po ukończeniu wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego była wieloletnią nauczycielką języka polskiego w warszawskich szkołach. W 1980 r. brała aktywny udział w tworzeniu ruchu Solidarność w placówkach oświatowych. W stanie wojennym została zawieszona w pracy nauczyciela i dyscyplinarnie przeniesiona do innej szkoły, kiedy przeciwstawiła się aresztowaniu uczniów LO im. Stefana Batorego w Warszawie. Zawsze starała się pomagać słabszym i chorym. Zarówno ja jak i moja siostra jesteśmy wdzięczni za to, że nas wychowała w duchu patriotycznym, poszanowania godności człowieka i wiary w Boga.

                        Cześć jej pamięci i stańmy nad jej grobem do apelu.

    Chciałem serdecznie podziękować wszystkim, którzy pamiętali i uczestniczyli w jej ostatniej drodze- podróży w zaświaty. Tam wreszcie będzie wolna i niezależna o co tu na Ziemi zawsze zabiegała.